Podczas swoich lotniczych wycieczek, odwiedzam czasem ciekawe miejsca lub – jak tutaj – konstrukcje, które nie są ściśle związane z lotnictwem. Jednak zasługują na to by o nich wspomnieć. Tak jest z turbiną wiatrową z Rębielic Królewskich.
Widoczny z daleka wiatrak posiada jedno skrzydło w kształcie koła o średnicy 32 metrów i całkowitej wysokości 54 metrów. Konstrukcja waży 240 ton, a fundamenty 5,5 tysiąca ton. Był jednym z najwyższych wiatraków Europy.

Turbinę zbudował Józef Antos (1932–2009) samouk, konstruktor i ślusarz. Z pewnością też wizjoner, i żałuję, że nie dane mi było spotkać się z p. Antosem.
Ukończył technikum górnicze, wydział elektryczny. Przez 40 lat prowadził w ębielicach warsztat ślusarski, zbudowałwiele maszyn dla lokalnej społeczności.
Budowa turbiny trwała ponad 20 lat (od 1978 do 2003 r.), a wszystko zaczęło się od artykułu o amerykańskich elektrowniach wiatrowych. Konstruktor niemal wszystko wykonywał sam, włącznie z przygotowaniem mini dźwigów do ustawienia samego masztu i koła wiatraka. Niestety po śmierci konstruktora w 2009 obiekt zaczął popadać w ruinę.
Co było nowatorskiego w konstrukcji Antosa? Otóż turbina, dzięki swojej konstrukcji, miała działać – jak zakładał pan Józef – już przy prędkości wiatru 0,5 m/s, podczas gdy tradycyjne trzyłopatowe turbiny uruchamiały się dopiero przy 4 m/s. I choć budowa turbiny została zakończona, niestety nie doszło do jej uruchomienia. Przeszkodą okazał się brak odpowiedniej prądnicy(właściwie gigantycznego, wolnoobrotowego generatora dedykowanego pod ten jeden projekt – bo założeniem było bezprzekładniowe połączenie wału turbiny z prądnicą), która mogłaby przetworzyć ruch wiatraka na prąd.
A tak o swojej konstrukcji mówił sam Józef Antos w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” w 2003 r.:
Moja konstrukcja jest całkowicie nowatorska, została przeze mnie opatentowana, na pewno nigdzie na świecie nie pracuje taka elektrownia. Fundament pod konstrukcją waży 5,5 tys. ton, wytrzymałość została obliczona na siłę wiatru 60 metrów na sekundę, czyli wiejącego z prędkością przekraczającą 200 km na godz.
Gdyby w całym kraju zbudowano 100 tys. takich turbin, w sieci co 2,5 kilometra, otrzymalibyśmy 60 razy więcej energii, niż obecnie produkuje się w Polsce! Mielibyśmy dobrobyt, wszystko byłoby tanie, bo do wszystkiego potrzebna jest energia. Żadna inna konstrukcja do tego się nie nadaje, bo tradycyjne trzyłopatowe ruszają dopiero przy wietrze 4 metry na sekundę, a moja już przy leciutkim zefirku, 0,5 metra na sekundę. Można zatem ustawiać je praktycznie wszędzie. Wyliczyłem, że w czerwcu i lipcu było 50 wietrznych dób, więc ta elektrownia będzie pracować 260 dni w roku. Chcę udowodnić wbrew wszystkim, że w niekorzystnej strefie wiatrów można wyprodukować dużo taniej energii. Na dobę mój wiatrak będzie w stanie wyprodukować 24 tys. kWh, elektrownia może przez cały rok zasilać 700 gospodarstw domowych.
Lubię mocne rzeczy – mocną wódkę, mocnych ludzi, mocne elektrownie – zwykł mawiać Józef Antos
Naukowcy sceptycznie oceniali ambitne plany Józefa Antosa. Twierdzili oni, że założył cele niemożliwe do spełnienia z punktu widzenia aerodynamiki, opór jaki stawia koło z gęsto upakowanymi łopatkami może nie pozwolić wiatrowi na swobodny przepływ i odpowiednie napędzenie koła. Wyliczyli też, że przy tej powierzchni, maksymalna moc może wynieć4,5 kW a nie jak założył konstruktor 35 kW.
Mimo że wiatrak nigdy nie został uruchomiony, wiatrak Antosa mógł stać się inspiracją dla australijskiej turbiny Eco Whisper zaprezentowanej w 2010 roku.

Jest jednak wokół tej majestatycznej konstrukcji pewien romantyzm, a pan Józef to przykład człowieka którzy poświecił lwią część życia dla idei w którą wierzył.
Dane techniczne:
- wiatrak z jednym skrzydłem w kształcie koła o średnicy 32 m
- Ilość łopat: 280
- Powierzchnia łopat: 300 m²
- Wysokość: 54 m
- Waga fundamentu: 5,5 tys. ton
- Waga konstrukcji naziemnej: 240 ton
- Wytrzymałość: do prędkości wiatru 60 m/s (ponad 200 km/h)
- Uruchamianie się przy prędkości wiatru: 0,5 m/s
- Moc planowana: 35 kW przy 2 m/s, 150 kW przy 4 m/s, do 2000 kW przy 14 m/s











Konstrukcja jest zablokowana, obrócona bokiem do najsilniejszych wiatrów. Teren jest zabezpieczony płotem, ale majestatyczność wiatraka i tak najlepiej podziwia się z pewnej odległości. W pobliże konstrukcji, znajdującej się z tyłu linii zabudowy, prowadzą kierunkowskazy „do wiatraka”.
To własność prywatna i wejście na teren i samą konstrukcję grozi śmiercią lub kalectwem i jest WZBRONIONE!
Polecam materiał wideo o turbinie z Rębielic, który ukazał się na kanale Pompa Ciepla i PV.