Kiedy przygotowywałem artykuł Nagrobki lotników w regionie świętokrzyskim, zbierając materiał fotograficzny uderzył mnie wygląd jednej z mogił, pochowano w niej prof. Adama Lubuśkę. W 2023 roku, czyli 23 lata po pogrzebie nagrobek wyglądał, jakby pochówek odbył się całkiem niedawno. Sprawiał wrażenie tymczasowego. Prawdopodobnie od 23 lat…
Wyblakła tabliczka, zniszczony krzyż, na szczęście ktoś zadbał o umieszczenie kartki z tekstem o zmarłym.

Czytaj dalej, bo nieoczekiwany zwrot akcji miał dopiero nadejść…szczegóły na dole strony

Nagrobek Adama Lubuśki, Cmentarz komunalny w Cedzynie k. Kielc, 7 listopada 2023 r.

Jakoś tak się złożyło, że wspomnienie o tej mogile wróciło do mnie na początku roku 2026. Wybrałem się na cmentarz sprawdzić czy coś się zmieniło. I niestety owszem, na gorsze. Tabliczka jest mniej widoczna, kartka z życiorysem nie oparła się upływowi czasu. Pojawiła się informacja z prośbą o kontakt z biurem administracji cmentarza. Sprawdziłem, miejsce było opłacone do 20 września 2020 r. a przesłużenie na kolejne 20 lat to koszt ok 1000zł. Zwróćcie uwagę, że na zdjęciach z lutego 2026 są te same znicze, które sfotografowałem w 2023 roku….

Nagrobek prof. Adama Lubuśki, 16 lutego 2026 r.

Nie byłem pierwszym, kto interesował się miejscem pochówku Adama Lubuśki. W 2022 roku o zaniedbanej mogile pisał Marcin Sztandera z lokalnej Gazety Wyborczej.

Zapomniany grób zasłużonego naukowca Politechniki Świętokrzyskiej. Ktoś o niego zadba?

Prof. Adam Lubuśka podczas wojny służył m.in. w Wielkiej Brytanii, ma na koncie kilkadziesiąt patentów i przez lata był związany z Politechniką Świętokrzyską. – Aż wstyd, żeby dziś tak wyglądał jego grób – alarmuje czytelnik.

Grób na cmentarzu w Cedzynie czytelnik zauważył przypadkiem. – Uwagę zwróciły olbrzymie chwasty i wystająca, zalaminowana kartka z imponującym życiorysem. Napisałem maila do Politechniki Świętokrzyskiej i chyba w efekcie ktoś uprzątnął chwasty. Ale grób nadal wygląda tak, że aż przykro patrzeć – opowiada.

Życiorys zmarłego we wrześniu 2020 roku Lubuśki rzeczywiście robi wrażenie. Przypomniał go wtedy „Indeks”, uczelniane pismo PŚk. Odnotowano, że naukowiec urodził się w 1925 r. we Lwowie. W 1940 r. trafił na zesłanie do Kazachstanu, a „nieludzką ziemię” opuścił jako ochotnik armii generała Andersa i w 1944 r. został przeniesiony do Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii.

Po wojnie wrócił do Polski, ukończył Politechnikę Śląską, gdzie uzyskał stopień doktora nauk technicznych, a później tytuł profesora. Przez 27 lat pracował w Instytucie Metalurgii Żelaza w Gliwicach, a od 1980 r. na Politechnice Świętokrzyskiej. Zajmował się głównie konstrukcjami ze stali o podwyższonej wytrzymałości i wysokiej odporności na pękanie, co wykorzystywano m.in. do produkcji zbiorników i w przemyśle okrętowym.
Był wynalazcą, członkiem komitetów PAN

Uzyskał kilkadziesiąt patentów, ostatni na dwa lata przed śmiercią. Wielokrotnie nagradzany, był członkiem m.in. kilku komitetów PAN, Związku Sybiraków i prezesem „Solidarności” Polskich Kombatantów Regionu Świętokrzyskiego. Do ostatnich chwil współpracował m.in. z Fabryką Kotłów „Sefako” w Sędziszowie. „Śmierć Profesora Adama Lubuśki jest wielką stratą dla środowiska naukowego i całego regionu” – podsumowano w „Indeksie”.

Pracownicy PŚk pamiętają prof. Lubuśkę. Wspominają, że praktycznie mieszkał na uczelni i nie rozstał się z nią nawet na emeryturze. – Gdy zmarł, jego koledzy złożyli się na porządny nagrobek. Ale chyba nie udało się wtedy dojść do porozumienia z rodziną zmarłego profesora i nie powstał – wspomina jeden z długoletnich pracowników naukowych PŚk.

Prosi o anonimowość, dziękuje za sygnał i obiecuje, że zainteresuje się sprawą. Podobnie deklaruje Kamil Dziewit, rzecznik prasowy uczelni. – Na pewno zainteresujemy się tematem i zobaczymy, co się da zrobić – deklaruje rzecznik PŚk

Gazeta Wyborcza, 26 listopada 2022 r.

Kim był prof. Adam Lubuśka

Tak wspominano prof. Adama Lubuśkę na łamach Indeksu w 2000 roku (ten tekst znajdował się na kartce umieszczonej na nagrobku).

13 września 2000 r. zmarł po długiej chorobie Adam Lubuśka, emerytowany profesor Politechniki Świętokrzyskiej, w której pracował od 1980 r. pełniąc funkcję dyrektora Instytutu Technologii Maszyn, a następnie kierownika
Katedry Metaloznawstwa i Obróbki Cieplnej. Był naukowcem, nauczycielem akademickim i działaczem społecznym.

Adam Lubuśka urodził się 14.12.1925 r. we Lwowie. Tam ukończył szkolę podstawową, naukę w gimnazjum przerwała wojna. W 1940 r. znalazł się w Kazachstanie. Zgłosił się ochotniczo do formowanej w ZSRR przez generała Andersa Armii Polskiej. Przebył z nią szlak przez Turkmenię, Iran, Irak do Egiptu. W 1944 r. został przeniesiony do Polskich Sil Powietrznych w Wielkiej Brytanii. W 1947 r. wrócił do Polski i osiadł w Gliwicach, gdzie zdał maturę, następnie ukończył studia wyższe na Politechnice Śląskiej. Po zakończeniu studiów został zatrudniony w Instytucie Metalurgii Żelaza w Gliwicach, gdzie przepracował 27 lat. Doktorat nauk technicznych uzyskał na Politechnice Śląskiej w 1962 r., a tytuł profesora w 1976 r.

Zasadniczym nurtem działalności naukowej Profesora Adama Lubuśki była problematyka konstrukcyjnych stali niskostopowych o podwyższonej wytrzymałości i wysokiej odporności na pękanie. Prace nad nowym typem stali łączących w sobie cechy wytrzymałościowe oraz dużą udarność, zwłaszcza w niskich temperaturach, rozpoczęły się w wysoko rozwiniętych gospodarczo krajach z końcem lat pięćdziesiątych. Prof. Adam Lubuśka był prekursorem prac nie tylko badawczych, ale i wdrożeniowych nowej generacji spawalnych stali niskostopowych w Polsce. Ze stali produkowanych przez polskie huty budowano stutysięczniki w Stoczni Gdańskiej, zbiorniki ciśnieniowe, kotły oraz wiele innych konstrukcji. W tej dziedzinie Profesor Adam Lubuśka uzyskał kilkadziesiąt patentów, ostatni przed dwoma laty. Nie sposób wyliczyć tematy prac naukowych i ekspertyz prowadzonych przez Profesora. Ciekawsze z nich były publikowane w kraju, a także w renomowanych czasopismach zagranicznych. Za osiągnięcia naukowe Profesor uzyskał 9 odznaczeń państwowych, 10 nagród Ministra, wiele nagród Rektora Politechniki Świętokrzyskiej oraz liczne wyróżnienia. Był członkiem kilku Komitetów Polskiej Akademii Nauk oraz członkiem Rad Naukowych. Ukoronowaniem działalności naukowej Profesora był fakt wpisania Jego życiorysu do międzynarodowej publikacji o ludziach nauki, wydanej przez International Biographical Centre w Cambridge.

Uczelniane pismo Politechniki Świętokrzyskiej Indeks nr 9, październik 1993 r.

Profesor Adam Lubuśka był doskonałym wykładowcą, a równocześnie wychowawcą młodzieży akademickiej. Poza Politechniką Świętokrzyską wykładał w Politechnice Śląskiej, Częstochowskiej, Gdańskiej, Krakowskiej, Radomskiej, a także WSI w Koszalinie. Wypromował kilku doktorów oraz kilkudziesięciu magistrów inżynierów.

Profesor Mam Lubuśka był także działaczem społecznym. Pełnił funkcję prezesa „Solidarności” Polskich Kombatantów Regionu Świętokrzyskiego, był członkiem Międzynarodowej Organizacji Kombatantów z siedzibą w Brukseli oraz członkiem Związku Sybiraków.

Do ostatnich chwil swego życia Profesor Adam Lubuśka prowadził prace nad wdrożeniem nowej generacji stali w Fabryce Kotłów „SEFAKO S.A.” w Sędziszowie oraz w Hucie „ANDRZEJ”. Mimo ciężkiej choroby serca i słabnących sił zachował do końca sprawność umysłu i chęć działania.

Śmierć Profesora Adama Lubuśki jest wielką stratą dla środowiska naukowego i całego Regionu Świętokrzyskiego.

Tekst ten ukazał się w październiku 2000 roku na łamach uczelnianego pisma Politechniki Świętokrzyskiej Indeks nr 54.

Lubuśka Społecznik. Dużo wcześniej, bo w marcu 1993 roku w tym samym tytule (Indeks nr 5) ukazał się artykuł o powołaniu Stowarzyszenia Wychowanków Politechniki Świętokrzyskiej. Jak czytamy inicjatorem powstania ww. Stowarzyszenia był prof. Adam Lubuśka.

Indeks nr 05, marzec 1993 r.

„Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych” (ks. Jan Twardowski).

Czy z miejscem pochówku prof. Adama Lubuśki da się coś zrobić? W Gazecie czytamy, że raz już koledzy z uczelni złożyli się na porządny nagrobek, choć ten nie powstał. Być może nie udało się dojść do porozumienia z rodziną.
Mam kilka pomysłów, czy uda się coś zrobić, zobaczymy
Być może uczelnia na której pracował, lub któraś z firm z którymi współpracował byłaby zainteresowana by na początek opłacić kwaterę. A może w hołdzie tematyce której poświęcił się prof. Lubuśka udałoby się wykonać nagrobek ze stali?
Czy jednak można cokolwiek zrobić z pominięciem rodziny? Tego jeszcze nie wiem.

Są pierwsze efekty!

Są pierwsze efekty tego wpisu. Na początku marca 2026 r. napisał do mnie pan Janusz, wychowanek Profesora. Zanim jednak napisał wiadomość do mnie, skutecznie też zadziałał. Bo oto wraz z kolegami ze studiów – panowie zrzucili się, i wnieśli opłatę za nagrobek. Obecnie miejsce jest opłacone do 20 września 2040 r. (czyli 20 lat od daty, kiedy wygasła poprzednia opłata) . Brawo! Bardzo dziękuję. To gwarantuje, że mogiła nie zniknie.
Co więcej, pan Janusz napisał, że „Profesor chciał mieć ziemny grób i brzozowy krzyż jak jego koledzy pochowani na Syberii. Wielokrotnie słyszałem to od niego„. To nieoczekiwane i nowe dla mnie informacje.

Niemal równocześnie napisała do mnie córka pana Profesora, pani Ewa. Od Niej dowiedziałem się, że Profesor „chciał być pochowany jak żołnierz, tam gdzie padnie – dlatego jest pochowany w Kielcach, nie w Gliwicach razem z żoną i resztą rodziny”. Jak przyznała pani Ewa o tym, że „chciał mieć ziemny grób i brzozowy krzyż” nie wiedziała. Pani Ewa także opłaciła miejsce pochówku (muszę więc ustalić dlaczego w portalu widać przedłużenie o 20 lat a nie o 40). Pisaliśmy z córką Profesora o różnych koncepcjach zadbania o nagrobek Adama Lubuśki, w sposób taki by uszanować Jego wolę, i jednocześnie być może włączając w projekt elementy z pracy zawodowej Profesora.