SP-LTC to historyczny samolot pasażerski Antonow An-24B, który w latach 1966–1992 latał w barwach Polskich Linii Lotniczych LOT. Kadłub samolotu znajduje się jako atrakcja turystyczna w Starym Oleśnie. Został sprowadzony z Warszawy na teren ośrodka wypoczynkowego Anpol przez jego ówczesnego właściciela w latach 90-tych.

Numer seryjny: 67302208
Użytkownik: LOT Polish Airlines (od kwietnia 1966 do lutego 1992)
An-24: Wersja pierwotna, która zabierała na pokład 44 pasażerów.
An-24B: Usprawniona i powiększona wersja seryjna przystosowana do przewozu 50 pasażerów.
Po śmierci właściciela ośrodka Anpol, miejsce przeżywało kryzys..Obecnie (2026 r.) jest remontowany, teren zewnętrzny jest urządzany na nowo. Samolot został odmalowany w 2025 r. i nadal ma pełnić rolę jednej z głównych atrakcji w tym miejscu.
Dotarłem do Starego Olesna 24 czerwca, podczas kolejnej ze swoich lotniczych wycieczek. Miałem szczęście, na miejscu zastałem właściciela, który zgodził się bym obejrzał samolot z bliska. Na miejscu trwały prace porządkowe. Miejsce gdzie ustawiony jest samolot to teren prywatny, jest ogrodzony i obecnie niedostępny dla postronnych osób. Ale nie mogę się doczekać, by po zakończeniu prac spędzić nad wodą przy samolocie relaksujące popołudnie 🙂

Sobotni lot – 22 sierpnia 1981
Samolot PLL LOT-762 wystartował o godzinie 18.05 z lotniska Wrocław-Strachowice (WRO/EPWR). Docelowym lotniskiem rejsu był Port Lotniczy Warszawa-Okęcie (WAW/EPWA. Na pokładzie znajdowało się czterech członków załogi oraz 39 pasażerów, wśród nich 25-letni Jerzy Dygas – goniec Tygodnika Solidarność.
Około pięć minut po starcie Jerzy Dygas wyjął granat ręczny z tylnej części przenośnego radia (granat ten nie był atrapą – miał 220 gramów TNT, ale nie miał zapalnika), wraz z dwoma innymi osobami sterroryzowali załogę, następnie udał się do kokpitu i nakazał lot na lotnisko Tempelhof w Berlinie Zachodnim. Samolot wylądował tam o godz. 19:09, po czym porywacz uwolnił pasażerów, oddał się w ręce amerykańskie i poprosił o azyl.
Władze amerykańskie przekazały go policji Berlina Zachodniego, która postawiła go przed sądem z zarzutami o terroryzm. Inaczej niż wielu uciekinierów zza żelaznej kurtyny. Podczas procesu mówił o swoim udziale w Solidarności oraz że w kraju grożą mu prześladowania. Dygas otrzymał wyrok wyższy od minimalnego przewidzianego w niemieckim kodeksie karnym i został skazany na pięć i pół roku więzienia.
Porwanie samolotu i ucieczka Dygasa została wykorzystana w kraju przez SB do próby zdyskredytowania Tygodnika Solidarność i skupionego wokół gazety środowiska.

















Dokładnie miesiąc później historia powtórzyła się, 22.09.1981 r. uprowadzony został An-24V SP-LTK (50-miejscowy samolot krótkodystansowy). W trakcie lotu czterech pasażerów porwało samolot, grożąc stewardesie ostrymi narzędziami zażądali przelotu do Berlina Zachodniego. Pilot zgodził się, ale ostatecznie wrócił do Warszawy. Gdy pokojowe próby zawiodły, milicja postrzeliła i raniła jednego z porywaczy, a pozostałych siłą aresztowała.
Z kolei 22.11.1982 lotu na Tempelhof zażądał jeden z trzech ochroniarzy na pokładzie samolotu lecącego z Wrocławia do Warszawy. Krótko po wylądowaniu na lotnisku w Berlinie Zachodnim porywacz wyskoczył z samolotu. Wywiązała się strzelanina pomiędzy pozostałymi ochroniarzami a porywaczem który został ranny w prawą stopę. Sam oddał strzały, ale nikt inny nie został trafiony. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy amerykańskich, a następnie przekazany władzom Niemiec Zachodnich. Podczas tego incydentu czterech innych pasażerów ubiegało się o azyl polityczny w Berlinie Zachodnim.
Swego czasu ponoć LOT to był skrót od Landing on Tempelhof, co teraz brzmi może humorystycznie, pamiętać należy jednak, że w tamtych czasach nie było łatwo uwolnić się od komunistycznego reżimu.