Było to kilka tygodni temu, 29 kwietnia 2025 r. Akurat z Januszem Kędrackim przygotowywaliśmy materiał do kolejnych odcinków „Odkrywamy Świętokrzyskie„, cyklu ukazującego się na łamach Gazety Wyborczej. Tego dnia byliśmy w Wojsławicach, Mozgawie i szukaliśmy też śladów Szkoły Szybowcowej w Pińczowie (dla osób posiadających abonament Wyborczej polecam efekt naszej pracy „Trzy kierunki wiatrów, jedyny taki teren w Polsce. Uczyli się tu latać piloci z bitwy o Anglię„).

Po południu już, zadzwonił telefon. Od razu uznałem, że to niezwykły zbieg okoliczności, gdy po drugiej stronie usłyszałem mieszkańca Polichna, miejscowości która przecież poprzez historię Szkoły Szybowcowej jest mocno związana z Pińczowem – gdzie właśnie byliśmy szukając pozostałości po niej.

Dzwonił Pan Kazimierz Wąchała, który w bardzo emocjonujących słowach opisał swoje wspomnienia z odsłonięcia Pomnika Lotników w Gościńcu k. Polichna. Opowiedział też jakie wrażenie zrobił wtedy swoją obecnością na uroczystości gen. Stanisław Skalski, wcześniejszy uczeń tejże szkoły.
W głosie Pana Kazimierza dało się wyczuć, że lotników walczących o Anglię, ale przecież też o Europę, z gen. Skalskim na czele darzy on szacunkiem najwyższym. W rozmowie było dużo emocji i podziwu dla męstwa, odwagi i sprytu naszych lotników.
Pan Kazimierz wspomniał też wtedy, że planuje spotkania z uczniami okolicznych szkół, w których chce przybliżyć młodzieży losy polskich lotników w czasie II Wojny Światowej. Obiecałem, że jeśli tylko mi się uda, chętnie na taką nietuzinkową lekcję patriotyzmu przybędę.

I taka okazja nadarzyła się 27 maja 2025 r., kiedy spotkaliśmy się w Sobkowie w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II, na szczególnej lekcji dla klas 5-tych i 6-tych, którą poprowadził Pan Wąchała.

Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Sobkowie, 27 maja 2025 r.

I dzięki opowieści Pana Kazimierza pod sufitem szkolnej klasy – niczym na angielskim niebie, zaczęli w skomplikowanych figurach walczyć polscy lotnicy z niemieckimi myśliwcami. Anglicy z początku z nieufnością, a później z coraz większym podziwem podpatrywali lotniczy kunszt Polaków, którzy z każdym dniem domalowywali przy swoich kabinach kolejne symbole zestrzelonych maszyn nieprzyjaciela. A początki lotniczej kariery niejednego podniebnego asa zaczynały się w podkieleckim Polichnie… tak przecież było z samym gen. Stanisławem Skalskim.

To jeden z przykładów tego, jak projekt Kielce Air Collection łączy ludzi zarażonych lotnictwem.