W styczniu 1945 r. w okolicach Morawicy, Lisowa i Chmielnika pod Kielcami miała miejsce jedna z największych bitew pancernych II wojny światowej. Niemieckie wojska pancerne usiłowały powstrzymać atak Armii Czerwonej na Kielce.Radziecka 4 Armia Pancerna (wchodząca w skład I Frontu Ukraińskiego) zaatakowała dwie niemieckie dywizje pancerne XXIV Korpusu Pancernego (wśród nich 16 Dywizję Pancerną), które miały na wyposażeniu czołgi Tygrys i Pantera oraz działa pancerne Elefant. W tym rejonie od końca 1944 roku stacjonowało też pięć wozów Bergepanthera. Niemcy początkowo odparli atak radzieckich czołgów i piechoty. Niedługo później Rosjanie okrążyli niemieckie oddziały. W nocy z 13 na 14 stycznia wozy Wermachtu uciekały na zachód w stronę mostu w Morawicy lub przez zamarzniętą Czarną Nidę. Nie wszystkim jednak dane było dotrzeć na drugi brzeg rzeki, część ugrzęzła w nurcie Czarnej Nidy pod Łabędziowem i Bieleckimi Młynami (skuwający Czarną Nidę lód mógł utrzymać lżejsze pojazdy, ale nie wielotonowe czołgi). Część porzuconych pojazdów została niszczona/wysadzona w trakcie ewakuacji przez opuszczające je załogi.
Największa bitwa na Kielecczyźnie trwała cztery dni i zakończyła się 15 stycznia. W walkach wzięło udział kilkaset (niektóre źródła podają, że nawet ok. 1400) czołgów, dział samobieżnych i około 100 tysięcy żołnierzy. Po starciu które doprowadziło do wyparcia wojsk niemieckich z Kielc i otwarcia drogi na zachód, na polach pomiędzy Chmielnikiem a Morawicą pozostało około 180 zniszczonych pojazdów pancernych.
Dzisiejsze znaleziska byłyby z pewnością jeszcze bardziej spektakularne, gdyby nie to, że po wojnie była prowadzona akcja saperów, którzy zabierali pozostawioną amunicję, i wysadzali porzucony sprzęt pancerny.
Podczas przeprawy pomiędzy Bieleckimi Młynami a Kuby Młynami Wermacht utracił wiele pojazdów, a dwa udało się już wydobyć już wcześniej. 16 listopada 1990 r. z nurtu Czarnej Nidy wydobyto kadłub niemieckiego czołgu PzKpfw V Panther. Wyremontowany i zrekonstruowany pojazd znajduje się obecnie w USA (a śledztwa związane z nielegalnym wywiezieniem zabytku zdaje się nadal trwają). 4 września 2003 r. wydobyto drugi kadłub PzKpfw V Panther. Eksponat trafił do Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej.

W okolice wcześniejszych wydobyć w 2023 roku powróciła grupa poszukiwaczy z Muzeum Zabytków Techniki Wojskowej w Warszawie wraz z Panzer Farm (z bazą w Chrcynnie koło Nasielska) oraz grupa archeologów z Pracowni Badań Archeologicznych i Historycznych „Pomost” z Poznania. Poszukiwacze na podstawie wiedzy historycznej i przekazów okolicznych mieszkańców spodziewali się znaleźć w korycie rzeki kolejny czołg Pantera lub Panzerkampfwagen IV.
16 września 2023 r. w Bieleckich Młynach wydobyto skrywane przez 78 lat przez wody Czarnej Nidy wraki pojazdów: Bergepanther Ausf. D, wykonany na podwoziu Pantery oraz elementy wczesnej wersji produkcyjnej czołgu Panzerkampfwagen IV Ausf. J, a także wieżę czołgu Panzerkampfwagen V (ta ze względu na miejsce wydobycia może być elementem pojazdu który w 2003 roku trafi po wydobyciu do MOB), elementy działa szturmowego Sturmgeschütz III i elementy półgąsienicowego transportera opancerzonego SdKfz 251Ausf. Odnaleziono także elementy wyposażenia i przedmioty codziennego użytku żołnierzy, np. fragment pasa. Z wody wydobyto jeszcze koło od radzieckiego działa ZIS-3.


Ważący 27 ton wrak czołgu Bergepanther Ausf. D, jest najciekawszym znaleziskiem. Na wczesnym podwoziu wersji D, powstało jedynie kilkadziesiąt egzemplarzy tego pojazdu. Na wydobytym kadłubie Bergepanther widoczny jest zimmerit – specjalna masa, która miała uniemożliwić przymocowanie do kadłuba magnetycznych granatów przeciwpancernych z ładunkiem kumulacyjnym. Obecni na miejscu specjaliści oceniali, że czołg mógł zostać przerobiony na pojazd ewakuacyjny dopiero pod koniec wojny, wcześniej pełniąc rolę czołgu liniowego. Wydobycie było nadzorowane przez Wojewódzkiego Świętokrzyskiego Konserwatora Zabytków oraz archeologów i dokumentowane przez lokalne i nie tylko media (Daily Mail, Metro.co.uk), podczas prac zdjęcia realizowała też ekipa telewizji Discovery, obecny był też Michael Manousakis z programu „Militaria na warsztat”.


Pojazd Bergepanther – czołg ewakuacyjny na bazie średniego czołgu Panther -został wprowadzony do użytku w 1943 roku. Był odpowiedzią konstruktorów na trudności, z jakimi borykali się naziści w odzyskiwaniu utraconych na polach bitew czołgów. Do 1943 r. używali do tego 18-tonowych ciągników lub ciężarówek, taktyka nie przewidywała użycia do holowania innych czołgów, by uniknąć utraty obu pojazdów bojowych. Bergepanther wyposażony był w wciągarkę zdolną do ciągnięcia nawet cięższych czołgów i wystarczającym pancerzem, aby móc operować pod ostrzałem.
Główny producent Panter – zakłady MAN – zaprojektowały i zbudowały pierwsze 12 egzemplarzy Bergepanther wykorzystując podwozia czołgu Panther Ausf. D. Firma Henschel wyprodukowała pomiędzy lipcem a grudniem 1944 r. 70 pojazdów na Panther Ausf. A. Na tym samym podwoziu na początku 1944 r. pojazdy produkował też Daimler-Benz. Z kolei firma Demag produkowała od marca do października 1944 r. Bergepanther Ausf. A., w późniejszych miesiącach była to wersja Ausf. G. (Demag wyprodukował w sumie 168 pojazdów).
Jedyna kompletna Bergenpanthera prezentowana jest we francuskim muzeum w Saumur. Bergepanthera może być warta fortunę, dwa lata wcześniej sprzedano podobny pojazd za 15 milionów Euro (choć nie wiem w jakim stanie).




16 września i w kolejnych dniach byłem na miejscu prac.
28 września 2023 r. wydobyte elementy zostały przekazane Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Po przewiezieniu znalezisk na teren placówki miały być zabezpieczone. Pracownicy muzeum snuli plany, że w perspektywie najbliższych lat powinno się udać odrestaurować najlepiej zachowane czołgi Bergepanther i Panzerkmpfwagen IV. Muzeum ma dwa oddziały zajmujące się bronią pancerną, w Warszawie i Poznaniu. Oby to się udało.





























Wszystkie zdjęcia © Wojciech Habdas
Jeśli zainteresowała Państwa treść tego artykułu, możecie wesprzeć KAC na kilka sposobów. Jeśli na przykład macie Państwo jakieś przedmioty związane z lotnictwem lub inne militaria które mogłyby zostać eksponatami w Kielce Air Collection, zapraszam do kontaktu. Można też postawić mi wirtualną kawę (a że kawy nie piję, to pewnie zamiast niej coś nowego pojawi się w gablotce i na stronie).