Jest rok 1985, Wołów obchodzi 700-lecie otrzymania praw miejskich. Z tej właśnie okazji przy ul. Trzebnickiej, nieopodal Zamku Książeckiego, postawiono nietypowy pomnik, samolot Lim-5P (MiG-17PF) „Na chwałę polskich lotników i kosmonautów”. Lim na stelażu sprawia wrażenie maszyny wznoszącej się po starcie. W końcówce służby pełnił rolę samolotu szkoleniowego. Miał sprawny silnik oraz uzbrojenie, które przed transportem do Wołowa zostało wymontowane. W samolocie pozostały urządzenia nawigacyjne i fotel katapultowy.


To właśnie tym egzemplarzem Lima latał Mirosław Hermaszewski, i nie przypadkowo, akurat ta maszyna trafiła w to miejsce. Nasz jedyny (jak do tej pory) kosmonauta, który w 1976 roku razem z Piotrem Klimukiem odbył lot na statku Sojuz 30, był związany z Wołowem, bo tu jego rodzina osiedliła w czerwcu 1945 roku po ucieczce z Wołynia. Hermaszewski chodził w Wołowie do szkoły podstawowej i liceum im. Mikołaja Kopernika, a swoje pierwsze kroki w powietrzu stawiał w Aeroklubie Wrocławskim w latach 60-tych XX wieku.
W 2011 roku Hermaszewski otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Wołowa.


Samoloty Lim-5P produkowano w WSK Mielec od 18 stycznia 1959 roku do 29 grudnia 1960 roku. Powstało 129 egzemplarzy w sześciu seriach produkcyjnych.






W 2014 roku samolot odmalowano, a w lutym 2023 roku samolot kompleksowo umyto, a zdekompletowane oświetlenie wymieniono na LEDowe. Podobno, bo zdjęcia zrobione ledwo rok później, o tym nie świadczą…
Z Wołowa kierowałem się na zachód, gdzie w miejscowości Ścianawa, przy przeprawie przez Odrę zaskoczył mnie statek, i czołg. Zmierzchało już, ale łatwo znalazłem miejsce na pustym parkingu Park&Ride (stylizowanym na statek), i zrobiłem kilka ujęć.

Czołg z wycelowaną na zachód lufą, od lat stał na cokole na Rynku, i miał upamiętniać radzieckich żołnierzy poległych w czasie walk w styczniu 1945 roku. Podobno jako pierwszy sforsował wtedy Odrę.
W 2019 roku, podczas remontu Rynku został przeniesiony w nowe miejsce nad Odrę.

