Zdjęcie tytułowe – Bieleckie Młyny, Czarna Nida. 12 lipca 2003 r.
To nie jest jeszcze historia najsłynniejszego czołgu wydobytego z Czarnej Nidy pod Kielcami w 1990 roku.
Swój zatopiony w rzecze czy bagnie czołg ma każda miejscowość w Polsce, gdzie w czasie II Wojny Światowej toczyły się pancerne walki. Niektóre z nich mają kilka czołgów … a w nielicznych taka opowieść jest … prawdziwa.
Jest rok 2003. Przed wakacjami pojawiły się informacje, że w rzece Czarna Nida w Bieleckich Młynach koło Kielc zatopiony jest czołg. Ba, nawet widać go było przy niskim stanie wody. Obiekt został oznaczony, w muł wbito tablicę informującą, że należy do Muzeum Motoryzacji i Pojazdów Militarnych w Kielcach (zdjęcie z 28 czerwca 2003 r.). Teraz po tych 23 latach nie udało mi się znaleźć żadnych informacji o tym muzeum. Kiedy jednak byłem tam w lipcu 2003 r., wrak nadal widać było pod lustrem wody, zniknęła jednak tabliczka (tytułowe zdjęcie z 12 lipca 2003 r.).
Nadmienię, że przez długie lata jeździliśmy z rodzicami „nad wodę” właśnie nad Czarną Nidę, i kąpaliśmy się przy młynie kilkaset metrów dalej, znam się więc z tym czołgiem od mojego dzieciństwa.

Wrzesień 2003 r. Po dwóch dniach ciężkich prac (bo chyba żadne wydobycie wojennego sprzętu pancernego z dna rzeki czy bagna nie może być lekkie) na brzeg Czarnej Nidy w Bieleckich Młynach wyciągnięto wrak niemieckiego czołgu Panzerkampfwagen V Panther. Spoiler: ten trafił do Muzeum Orła Białego w Skarżysku.
Najważniejszy dla wydobycia był dzień 3 września 2003 r. Byłem wtedy na miejscu i zrobiłem trochę zdjęć. Może ktoś rozpozna się na tych, archiwalnych już z perspektywy 22 lat zdjęciach.
Wtedy niemal 5 godzin odkopywano wrak zanurzony w wodzie wydmuchując muł specjalną pompą. Następnie liną wyciągano czołg, ale ten utknął w piachu i mule. Podczas tej operacji urwało się jedno z kół napinających, do wody z powrotem zsunęła się gąsienica. Kolejne próby przyniosły kolejne trudności, rwały się liny, pękały zaczepy, z wraku wypływała ropa. Najpierw na brzegu wylądowała stalowa płyta o grubości ok 10 centymetrów. Byłą to tylna klapa uszkodzona podczas wybuchu w czasie lub po wojnie kiedy saperzy oczyszczali teren i wysadzali powojenne wraki.
Zbudowano prowizoryczną platformę, która pozwoliła na uniesienie wraku przyssanego do dna. Upór zwyciężył opór, i około godziny 19 wrak był na brzegu.
Akcję realizowali członkowie Radomskiego Stowarzyszenia Ochrony Zabytków Militarnych i Muzeum Orła Białego przy wsparciu sprzętowym Zakładu Transportu Energetyki z Radomia (który udostępnił ciągnik Faun o uciągu 600 ton), w sumie kilkadziesiąt osób – pracownicy muzeum, płetwonurkowe ze starachowickiego klubu „Kalamar” i miesięcznika „Nurkowanie”, saperzy i ochotnicy.
Ponoć zanim pojazd udało się wydobyć, skradziono z niego silnik i część kół.
Jest duże prawdopodobieństwo, że wóz którego wrak wydobyto należał do 2 Pułku Pancernego (Pz. Rgt 2) 16 Dywizji Pancernej, który stacjonował najbliżej tego miejsca. Został zniszczony w styczniu 1945 roku w Bieleckich Młynach koło Kielc.









Panzerkampfwagen V Panther, potocznie nazywany „Panterą” to zaawansowany technicznie czołg, o nachylonym pancerzu i potężnym uzbrojeniu. Miał stawić czoła radzieckim czołgom T34, jednak jej zaawansowanie techniczne, a co za tym idzie wysokie koszty produkcji spowodowały, że „Pantera” nie była produkowana tak masowo jak jej radziecki odpowiednik, co ograniczyło jej efektywność w działaniach wojennych.
Cenny materiał z Youtube z wyciągnięcia tego wraku.